Odchudzanie zaczyna się od głowy, tego nauczyłam się w pierwszej kolejności od pana Maćka. Jak już uporałam się z problemami (z pomocą psychoterapeuty poleconego przez pana Maćka) to i odchudzanie zaczęło mi wychodzić. Lepiej śpię, jestem wypoczęta i zadowolona, znalazłam czas na aktywność fizyczną i znowu chce mi się żyć
Weronika
-20 kg i nadal wagę utrzymuję
Poznajcie Panią Renatę
czytaj więcejPodobno szewc bez butów chodzi ale nie w moim przypadku.
Kiedy zaczynała się moja przygoda z psychodietetyką tzn. kiedy zdecydowałem się podjąć studia podyplomowe na kierunku Trener Rozwoju Osobistego z Psychodietetyką byłem innym człowiekiem. Przede wszystkim było mnie więcej. Wskazania wagi, jeżeli już na nią stawałem, a czyniłem o niechętnie, oscylowały pomiędzy 118 a 120 kg. Dochodziły do tego pierwsze problemy zdrowotne z przeciążonymi nadmiernie organami wewnętrznymi. Moja dieta była daleka od ideału, jadłem byleco i byle jak, w nieregularnych porach, objadałem się na noc, jadłem sporo słodyczy i na dodatek wlewałem w siebie hektolitry Pepsi. Na nic zdawały się próby podejmowane heroicznie przez małżonkę wprowadzania wartościowych posiłków czy ich regulowania oraz ograniczania ilości wypitej Pepsi. Całe szczęście, że chociaż pozostawałem aktywny fizycznie bo inaczej to pewnie ważyłbym już ze 140 kg.
Na szczęście dla mnie zajęcia na uczelni były ciekawe i inspirujące i dzięki nim nastąpiła moja metamorfoza. Zmiana złych nawyków żywieniowych, rezygnacja ze szkodzących mi pokarmów oraz dołożenie minimalnej ilości dodatkowej aktywności fizycznej, a wszystko to poparte mocną motywacją doprowadziło do stanu obecnego. Moja waga może jeszcze daleka od ideału oscyluje teraz w około 100 kg. Czuję się znacznie lepiej, nic mnie nie boli i nic nie dolega i tak już niemal rok.
Stąd też wziął się pomysł, ze skoro pomogłem sobie to mogę pomóc każdemu. Jeżeli masz podobne problemy serdecznie zapraszam.


